4 marca 2016

o wszystkim, czyli nic

Nadaję w pracy :)
Można powiedzieć, że na dziś zakończyłam swoje zadania. Owszem można by i było coś wiecej wykonać, ale.. nie i już. Nie będę stawać na głowie!
Ogólnie to czekam na kierownika, ma wpaść z żoną - ciekawe czy się zjawią. Nie było ich dawno, a z tego co pisali będą na dniach. Wolałabym ich nie widzieć, bo mam dużo żalu ostatnio do wszystkich, ale no. Mus to mus. Kontrola ma być, to niech będzie :P

Mąż zaczął dodatkową pracę, a więc ja już nie ogarniam tych tematów ;P Firma została z dniem 1 marca zarejestrowana, jeszcze musimy odebrać pieczątkę i odwiedzić zus, ale to już po weekendzie będziemy załatwiać.

Ostatnio miałam trochę zmartwień, bo mama miała mały na szczęście wypadek, który mógł się skończyć tragedią, dwie noce nie spałam, a wczoraj już mi nie dało i pojechaliśmy z samego rana do niej - na szczęście skończyło się na strachu. Ale zdałam sobie w tamtym momencie jak jest dla mnie ważna i jak się o nią boję!

Dużo też przy okazji wizyty w moim rodzinnym mieście załatwiłam, a to odwiedziłam Starostwo, jednego, drugiego lekarza (nic mi nie pomogła i odesłała do chirurga-onkologa.. który jak już pojechałam się zarejestrować prywatnie terminy ma na czerwiec! Oszaleć idzie i nie wiem co robić:( ) Szukać jeszcze kogoś innego czy jak. Wolałabym ten temat zakończyć już, bo mnie męczy. Muszę to przemyśleć i poszukać już chyba byle kogo, bo nieprawdopodobne jest, by tak długo były na przód oblężone terminy prywatne! ;/

Bo w porównania do dentysty, tez prywatnie najbliższy termin był na 8 marca - nie ma co sobie zrobiłam niespodziankę. No ale brałam co jest, bo też mnie w jedyną godzinę wcisnęła, a więc i wędrówka do mojego miasta rodzinnego czeka nas i we wtorek - ja się cieszę, bo zobaczę moje kobietki przy okazji.

Nadal czekamy na okna i prąd. Ale mi się dłuży okropnie! ;)
Okna jak okna, ale z prądem to już lekka przesada, strasznie długo to wszystko trwa, a wolelibyśmy ten temat chociaż zamknąć.


17 komentarzy:

  1. Nie wyobrazam sobie takich dlugich terminow na prywatne wizyty :/ cos malo tam u Was lekarzy czy jak ?
    Zdrowka dla Ciebie i Twojej mamy. Pracusie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takie są realia u nas i za bardzo nie wiem już gdzie szukać. Lekarzy chyba dużo, ja szukałam tych "lepszych", co wg opinii znają się na rzeczy i biorą się za temat na powaznie,a nie olewają. Ale chyba muszę spuścić pułap ;)
      :*

      Usuń
  2. niestety... jest tyle ostatnio chorób, raków, że lekarze są oblężeni ;( sami nie ogarniają! ;( szok po prostu, co się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie da się ukryć, ze to wszystko tak daleko zaszło z tymi chorobami, a i ciężko dostać się po jakąś poradę. Boję się, że jak się umówię np za te 2 miesiace to mi to już zdąży zniknąć, bo sie zmniejsza .

      Usuń
    2. kochana, przychodzę z pewnymi informacjami na temat guzów na plecach. Mój brat miał takiego guza na plecach, pojawiał sie i znikał. Lekarz rodzinny stwierdził,że to tłuszczak. w tym tygodniu okazało sie, że usunął się jakiś dawny czas temu i to było wlasnie objawem. Może i Ty coś sobie zrobiłaś i nie wiesz nawet?

      Usuń
    3. nie bardzo rozumiem, ale co sobie zrobiłam?
      Neurolog też mówi że to tłuszczak, ale one nie znikają, co najwyżej ich się może wiecej pojawić, a ja juz prawie nic nie mam.

      Usuń
    4. usunęłaś się - przesunął Ci się krąg któryś w kręgosłupie.

      Usuń
  3. Matko i córko - prywatnie takie terminy u Was?! To państwowo chyba ze 3 lata trzeba czekać... Przyjeżdżaj do mnie to coś załatwimy :) A jak ten Twój guz w ogóle? Zmniejszył się chociaż trochę? Widać jakąkolwiek poprawę?
    Oj Gosia, Gosia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A państwowo sie nie orientowałam nawet w sumie, bo to wyczekać swoje trzeba by było uu rodzinnego, a mam kawałek :) Chciałam to prywatnie załatwić, ale i z tym ciężko, ale chcąc nie chcąc poszukam już kogokolwiek, byle mnie przyjął nawet za ten miesiac.
      Tak, guz już o dobrą połowę się zmienszył, znika powoli, no ale myślałam to komuś pokazać,a w takim tempie będę miec wizytę już i guza zero.. w tamtym roku tak miałam, poszłam na kontrolę i guza już nie było.

      Usuń
  4. Przerazajace jest to, ilu ludzi choruje i jak dlugo trzeba czekac na wizyte :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj niestety. Nawet nie wiedziałam, że takie są kolejki kosmiczne.

      Usuń
  5. Ehhhh no niestety, lekarze są mega oblegani.
    Trzeba czekać nawet po kilka miesięcy do lekarzy prywatnych.
    Masakra.
    Dobrze, że z mamą skończyło się tylko na strachu.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę kosmos z tymi lekarzami!
      Oj dobrze, dobrze, że skończyło się na strachu!
      Buziaki :*

      Usuń
  6. No to rzeczywiście się dzieje. Dobrze, że u mamy wszystko w porządku i skończyło się na strachu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, najważniejsze! Chociaż moj strachnie znalał, wciąz sie o nią boję:(

      Usuń
  7. Porażka, żeby prywatnie tyle czekać..

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz! Miło mi! :)